Zacznijmy od tego, że strasznie mi się nie chce nic tu pisać, co z resztą wprawne oko internauty może zauważyć przy odrobinie skupienia. Świetnym pomysłem w takich przypadkach jest wklejanie filmików z jutuba. Robiłem tak już wiele razy i zawsze działało. Nie ma co pisać, więc się wklei to to, to tamto i jest super notatka. Tak też postąpię i dzisiaj. A więc uwaga, uwaga wklejam:

Powyżej super filmik z jutuba, na którym nic się nie rusza i generalnie jest tylko dźwięk. Ten dźwięk to moje kolejne odkrycie muzyczne, a właściwie odkrycie muzyczne lastfma, który mi to puścił w pracy (a! apropos : mam nowy komputer w pracy i on stoi na biurku i łatwo jest podłączyć słuchawki dzięki temu). Fantomas, to jeden z kilku zespołów, w których udziela się Mike Patton ex wokalista Faith No More. Wikipedia określa to jako (żebym nie skłamał) : ,,avant-garde metal supergroup’’. Bomba nie? Szybkostrzelny perkusista, wysokoobrotowi gitarzyści no i wspomniany Mike Patton. Bardzo fajne. To co widać tam na obrazku - oko w obiektywie kamery, to okładka płyty z której pochodzi ten kawałek. Płyta nosi tytuł ,,Director’s Cut’’ i zawiera kawałki bardzo luźno inspirowane znanymi tematami z filmów. Jest Godfather, jest Komeda, jest i to (nie oglądałem tego filmu, ale super) :

Kolejne odkrycie (powtórne, bo już wcześniej tego słuchałem) to Amon Tobin. Wklejam 2 kawałki, które szczególnie mi przypadły do gustu (szybkie, skoczne, akurat na nostalgiczne, mijające dni).

Ok. Napisałem kiedyś (nie wiem, czy na tym blogu, czy w pamiętniczku do szuflady), że lubię, jak muzyka, której słucham jakoś się ze sobą łączy. Mam na myśli na przykład taki przypadek, gdy okazuje się, że jeden wykonawca, którego lubię nagrał coś z innym, którego też lubię, albo, że chodzili razem do szkoły, albo, że mają taki sam rozmiar buta etc. Podobnie było i w przypadku dwóch wyżej wspomnianych panów. Efektu ich współpracy nie będę tu wklejał w postaci filmiku, ponieważ nie powalił mnie na kolana. Muszą się drodzy internauci zadowolić zwykłym staromodnym linkiem : link.Ok, ok, ale to nie wszystko. Jest jeszcze jedna fajna rzecz, którą dziś wkleję (a potem przez rok nic, więc uwaga!) :

Otóż filmik jest fajny, bo jest na nim Feist i pacynki z Ulicy Sezamkowej. Ulica Sezamkowa była super jak mieliśmy po 7 lat (to znaczy byłaby, gdyby emitowali ją wówczas w polskiej telewizji), a Feist jest super nadal, bo jest i już. Co łączy Feist i Fantomasa? Oczywiście pierwsza litera. Odtwarzacz posortował mi mptrójki po nazwie i jedno grało po drugim. Niestety Leslie Feist nagrała tylko jedną piosenkę o nauce liczenia i to w dodatku tylko do 4, więc mam braki w edukacji. Jak by ktoś miał jakiś kawałek o 5, 6, 7, 8, to proszę o info.I tym optymistycznym akcentem żegnam się z państwem na jakiś czas, ponieważ rozpierająca mnie duma z powodu tej notatki, oraz inne obowiązki służbowe (o boże ale nuda…) nie pozwolą mi z pewnością napisać czegoś sensownego przez najbliższy rok. Bye.