Potem już ruszyliśmy na dobre. Głupie G1 zawiesiło się właśnie teraz i zeżarło wiadomość. Wokoło lotniska trochę błądziliśmy. White spirit na stacji benzynowej, sprzedawczyni Polka. Ruszamy trasą 120 w stronę Hurdal. Norwegowie jeżdżą bardzo spokojnie, wyprzedzają nas w dużej odległości, albo się za nami toczą kiedy jest zakręt albo górka. Postój nad jeziorem, potem koło sklepu. Męczymy się bo cały czas podjazdy I zjazdy. W sklepie ceny masakryczne piwo 15 PLN, lód 10. Kupiłem loda i się podłamałem trochę. Pusto tutaj strasznie. Tzn. zabudowa jest cały czas, ale nikogo na ulicy nie ma. No ale jest sobota. Z Hurdal pomyliliśmy drogę i nadłożyliśmy 20km (wjazd I zjazd). Potem na drogę do Minesund (czy jakoś tak). O 23 znaleźliśmy miejsce na dzikusa, o 24 po kisielkach I liofilizatach (całkiem dobre) spać. Po 12 było jeszcze w miarę widno (półmrok). Dziś budzimy się i co? Leje. A wczoraj był taki upal. Napiszcie jakąś komcie żebyśmy wiedzieli że działa. Buziaki. trip : 75.6km, time : 4:34, avg : 16.52.