Wylądowaliśmy wczoraj w Oslo. Lot samolotem super, ale byliśmy upakowani jak sardynki. Asia widziała puszczę kampinoską z lotu ptaka. Po lądowaniu poskręcaliśmy rowery, pożegnaliśmy się z Pawlem i Krzysiem i ruszyliśmy. Bankomat to minibank. Trudno wyjechać z lotniska. Na stacji kupiliśmy white spirit do kuchenki. Sprzedawczyni była Polką.